wojtek_pl

Miłe złego początki, czyli wspominki starszego pana :)

Ja to w sumie grzeczny chłopczyk byłem. Pierwsze palne strzelanie to było z główek zapałek. Należało podwędzić stalowy kołek do betonu (ostry - z twardej stali), do tego dużo zapałek i znaleźć jeszcze kamień. Mieszkając pod Warszawą miało się do dyspozycji mało uczęszczaną drogę asaltową. Siadało się na asfalcie, na poboczu, bo jednak czasem coś jeździło, wbijało kołek w asfalt, następnie zeskrobywało siarkę z zapałek do otworka, wtykało kołek a potem rzucało kamieniem. Wyrywało to całkiem satysfakcjonujące dziury w asfalcie .

Powered by Drupal - Design by artinet