Miki

Jak hexer grochówkę gotował, czyli opowieść o tym, gdzie się podziało to HFT

Od jakiegoś czasu wieść gminna niosła, że w ustronnych borach pod Skierniewicami dnia pewnego zebrać się mają podstępnie skierminatory, by zabawiać się zakazaną a plugawą rozgrywką FT/HFT.

Wyposażon solidnie w aparat fotograficzny i niezawodną pamięć ormowca wyruszyłem w bór tropić owo bezeceństwo.

Znalazłem w środku puszczy otoczone wałami uroczysko, na którym starożytni wybudowali dziwne kurchany i dolmeny, drzewiej musiały się tu odgrywać mroczne misteria.

Hexer, gdzie masz czapeczkę z napisem

Reminiscencje powojenne

Przypomnę wpis Ojca założyciela sprzed niemal dwóch lat: http://www.ferajna.airguns.pl/node/22

Navigare necesse est

Było sobie morze, bezkresne i wrogie. Najpierw pojawiło się na nim czółno z nieliczną załogą. Dzielnie płynęło od atolu do atolu, rozbudowywane i upiększane, rosła też liczba załogantów. Im dłużej trwał ten rejs, tym więcej załogantów zmieniało się w pasażerów, niektóry w swej degrengoladzie zaczeli wręcz demolować wspólny statek.

Tłucze mi się po głowie fragment piosenki Grzegorza Ciechowskiego

"gdzie oni są
gdzie wszyscy moi przyjaciele
zabrakło ich"

Pomyśleliście, że opłakuję bana na piaskownicy? Pomyłka :)

Zastanawiam się, gdzie byli przyjaciele commandante, gdy strzelał na Siekierkach z nielegalnych FAC-ów, demonstrował przerobionego na longi Keseru etc. Dlaczego żaden z nich nie wziął go za oszewy, nie potrząsnął, nie zapytał: "co ty k...a robisz?!!!".

Prawo by iweb, sprawiedliwość by Dale

Przetoczyła się przez fora kolejna wojenka. Miłek powiadomił organa o wykroczeniu commandante, i zaraz zgrany chór zakrzyknął "hańba". Kolegi się nie sprzedaje. Niezależnie od tego, czy to faktycznie kolega, czy po prostu znajomy z forum, widziany dwa razy w życiu.

Dylematy moralne

Sporo się ostatnio działo. I wszystko obracało się wokół rozmaitych interpretacji pojęcia "koleżeństwo".

Czy ktoś, z kim się pije wódkę, automatycznie staje się kolegą? Czy użytkownik tego samego forum jest automatycznie kolegą? Czy kolega może donieść na kolegę, gdy ten łamie prawo? Czy kolega może obgadywać kolegów po całej wsi? Czy można koledze zwrócić uwagę, że nieładnie jest obgadywać? To cały szereg istotnych pytań, i można go ciągnąć niemal w nieskończoność.

Piknik sportowy 2009

Umordowany po trwających do ciemnego zmierzchu zawodach w szkole i późniejszym długim siedzeniu w necie spałem wczoraj jeszcze po południu. Dokładniej skoro świt musiałem jeszcze wywieźć gorszą połówkę na dyżur kierowniczy do pracy, ale zaraz potem wskoczyłem z powrotem w pieluchy.



Obudził mnie telefon, zaspany odbieram, a tu znajomy głos pana Zygmunta Karlickiego, prezesa lekkoatletycznego klubu Olymp, pyta: "Pamięta pan o dzisiejszych zawodach strzeleckich?". Popadłem w lekki stupor, czyli osłupienie. Co roku pomagam panu Zygmuntowi w organizowanych przez niego piknikach sportowych na terenie błońskich glinianek. W tym roku miało to być 30 sierpnia, stawiłem się ze sprzętem, ale ze względu na lejący deszcz nic z tego nie wyszło. Na stronie Błonia, ani na forum żadnych informacji nie było, po mieście piechotą chodzę rzadko, więc plakaty musiałem przeoczyć.



Na szczęście sprzęt był jeszcze w samochodzie, musiałem jeszcze tylko przywieźć do domu z powrotem to, co rankiem wywiozłem, i tylko dziesięć minut spóźniony otworzyłem prowizoryczną strzelnicę. Nie było czasu na pionowanie podestu, służącego za kulochwyt, rozstawiłem tylko stoliki, przypiąłem tarcze, do zapisów posadziłem córeczkę i zaczęło się :)

Strzelanie

Mała forma, a cieszy

Niedawno na IWEB-ie Emhyrion zalecił mi trzymanie się "małej formy" - cokolwiek to by nie znaczyło. Nie wiem, jak inni, ale ja osobiście to po prostu robię na co dzień. Na wiosnę urządziłem strzelnicę w korytarzu pod salą gimnastyczną, na czerwcowe "Dni Błonia" drugą na stadionie "Błonianki" Przez całe lato organizowałem na niej Puchar Burmistrza - cykl zawodów strzeleckich z atrakcyjnymi nagrodami. Na Dzień Sportu w szkole podstawowej nr 2 im Janusza Korczaka w Błoniu przenieśliśmy tam strzelnicę ze stadionu. Zmieściło się tylko cztery tory, ale i tyle właśnie było akurat.

Strzelnica

Jak sobie postrzelaliśmy z armaty kartoflanej, czyli nie do końca niewinne zabawy :)

Pisałem już o Raidzie QuQurydzianym, jedną z atrakcji był pokaz strzelania z armaty kartoflanej. Pokaz to może nieco za duże słowo, strzeliliśmy zaledwie dwa razy, ale za to jak...

Zapowiedź

Tomek zapowiada pokaz artylerii kartoflanej

Jak poległem w obronie swojego Dona, czyli Raid QuQurydziany vol 24

Jak co roku mój przyjaciel Tomek zorganizował imprezę Rajdem Ququrydzianym zwaną. Odbywa się ona zawsze na początku września, gdy kukurydza dojrzeje i można ją spożywać.

Tegoroczna edycja Rajdu odbywała się pod znakiem porachunków mafijnych. Dwie sycylijskie Rodziny, wyczerpane wieloletnią walką i osłabione niezmierną ilością poległych zwracają się do don Tomasso Acherziniego z prośbą o mediację. Prośba ta została wysłuchana, obie zwaśnione rodziny zostały zaproszone do posiadłości don Acherziniego Villa Blonese na pojednawczą ucztę.

Na bramie ludzie Acherziniego odbierają broń do depozytu i zapraszają do stołu. Jak się później okazało, większości gości udało się jednak coś strzelającego przemycić...

Powered by Drupal - Design by artinet