Miki

Forumowe wojny i wojenki

Istotą dyskusji jest spór, różnica zdań. Jeżeli tej różnicy nie ma, rozmowa jest tylko poklepywaniem się po plecach, i nudzi się szybko.

Usiłowanie stworzenia forum, w którym wszelka różnica zdań jest zakazana, a jedyną obowiązującą wykładnią we wszystkich tematach jest zdanie naczalstwa to poroniony pomysł.

Przez niemal dwa lata starałem się doprowadzić do sytuacji, w której rzeczowa dyskusja o tematach trudnych była na IWEB-ie rzeczą dopuszczalną. Ekipa moderatorska, szerzej znana jako G3W, z dużymi oporami, ale oddawała kolejno pole za polem - nie byłem jedynym, dążącym do rozszerzenia zakresu wolności słowa.

Ale moderatorzy są od pilnowania porządku, a nie od czynnego włączania się w forumowe wojenki, w dodatku przy użyciu narzędzi, dostępnych tylko moderatorom. Bo moderator też człowiek, ma prawo do swojego zdania i do wyrażania go. Jednak wygrywanie w dyskusji przy użyciu przycisków jest mało honorowe. Jak zwykle sytuacja nie była wyłącznie czarno-biała, wina tam była po obu stronach rozłożona mniej więcej po równo.

Jak urządzić domową strzelnicę?

Patentów jest całe mnóstwo. Wszystko zależy od warunków lokalowych, odległości, jaką w posiadanym pomieszczeniu możemy uzyskać, wreszcie od sprzętu, który mamy do dyspozycji.

Wiele zależy od domowników - większość z nas mieszka z żoną, dziećmi, rodzicami etc. Luksusowa sytuacja występuje, gdy mieszkamy samotnie, lub domownicy są tolerancyjni dla naszego hobby. Ale w kawalerce przestrzeń jest z reguły nieduża, i dobrze, jak się wykroi pięć metrów dystansu do tarczy. Niby dość na postrzelanie z pistola na CO2, na tym dystansie można nawet do tarczy.

Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że we własnym mieszkaniu dysponuję "olimpijskim dystansem" - dziesięć metrów, i to liczone od końca lufy wiatrówki do powierzchni tarczy. Domowników oswoiłem, o czym zresztą w poprzednim wpisie już pisałem.

Oswajanie potwora

Nasze hobby jest wciągające, i często chcemy się mu oddawać np w zaciszu domowych pieleszy. Kawalerom to dobrze - nikt im nad głową nie jojczy, że przeszkadza mu latający po mieszkaniu ołów i confetti sypiące się z dziurawionej tarczy...

Ale co mają robić hodowcy domowego potwora, czasem pieszczotliwie żoną zwanego? Najlepsza metoda, to go oswoić, i o tym będzie traktował ten wpis.

Prawo i wiatrówki

Nadal w naszym społeczeństwie brak uświadomienia, co jest bronią, co nią nie jest, gdzie można używać broni, a gdzie nie, i tym podobne.

Prawo mamy ułomne - czasem aż nazbyt restrykcyjne, a przy tym dziurawe jak sito. Często sprzeczne. Jakoś w tym musimy się odnaleźć i poruszać.

Przez kilka lat obowiązywania obecnej ustawy o broni i amunicji społeczność strzelecka wypracowała sobie własne zasady, zgodne z obowiązującym prawem, często nawet bardziej od niego restrykcyjne. Wychodzimy z założenia, że lepiej na zimne dmuchać, i cieszyć się tym, co mamy, niż rok w rok drżeć, że nam zmniejszą limit, wprowadzą obowiązkową rejestrację etc.

Prawo by IWEB

A raczej podejście do interpretacji tegoż. W wątku http://bron.iweb.pl/viewtopic.php?p=561349 użytkownik formułuje tezę, że można używać rejestrowanego FAC poza strzelnicą pod warunkiem okastrowania go poniżej limitu 17J.

Było to tamże wielokrotnie omawiane - wiatrówka FAC jest bronią ze wszelkimi tego faktu konsekwencjami. Podlega rejestracji, a samowolne przeróbki nie zmieniają tego faktu, są wręcz zakazane. Nawet jak broń posiada przełącznik, umożliwiający eksploatację z energią poniżej 17 J, to nadal pozostaje bronią, i używać jej wolno wyłącznie na strzelnicy.

Witaj Fred :)

W serwisie Airguns.pl zarejestrował się znany również z IWEB-a niemiecki zawodnik FT/HFT, Bardzo mnie cieszy zainteresowanie naszym raczkującym jeszcze serwisem, okazywane przez doświadczonych strzelców-internautów. W ciągu trzech tygodni od reaktywacji serwisu podwoiliśmy liczbę użytkowników, i codziennie przybywa po kilka, kilkanaście nicków.

Hackerska kariera Cypisa

Na forum IWEB-u wyjaśnienia nie utrzymały się nawet kilka godzin, publicznie postawiony zarzut wisi nadal. Zarzut postawił właściciel forum, wsparło go stado piesków, nic do powiedzenia nie mających, za to żywiących nienawiść do ekipy byłych moderatorów za rzekome prześladowanie niewiniątek.

Koleżeńska wojna właśnie się skończyła.

Niezbyt szczęśliwie, bo kilku kolegów kolegami być przestało, choć z drugiej strony okazało się, że wielu znajomych do miana kolegów awansowało.

Dlaczego tę wojnę nazywam "koleżeńską"? Proste - od samego początku najważniejsze w niej było kto jest czyim kolegą, i kto skuteczniej wezwie na pomoc silniejszego kolegę. Moja osoba gdzieś się tam pałętała na obrzeżach konfliktu, ot ciura bez znaczenia. Zaangażowane strony w swych szeregach miały postacie dla środowisk CP i wiatrówkowego znaczące.

Zaczęło się od tego, że Miłek mylnie wziął za kolegów strzelców CP. Chciał robić dla nich tak samo, jak dla środowiska wiatrówkowego. Szybko okazało się, że niektórzy ze strzelców CP nie życzą sobie, by ktokolwiek im pomagał, a już broń boże cokolwiek skrytykował. I tu zaczyna się pierwszy rozdział koleżeńskiej wojny. Moderator CP wali na odlew kilka warnów "najeźdźcom a wiatrówek". Gdyby to zrobił po równo, swoim i obcym - podstawy były - pewnie byłby to tylko drobny epizod bez znaczenia. Jednak on tylko broni swojego stadka przed obcymi.

Przesympatycznemu Wiewiórowi w odpowiedzi

Dale - nie chcesz śmiecić na IWEB-ie, poniekąd rozumiem, choć dla mnie w wątkach pozatematycznych oftopowanie nie jest jakąś zbrodnią. Odpowiem więc tutaj - PW służy załatwianiu spraw czysto prywatnych, a na forum to ja wchodzę pogadać z kolegami, a nie szeptać konspiracyjnie po kątach. Jakoś nie miałeś problemu z zostawieniem numeru telefonu na forach, na których się rejestrowałeś.

Koliberka ze mną dyskusji na IWEB-ie ciąg dalszy

Ja się nie dziwię wzburzeniu Senia. On się w roli moderatora ewidentnie nie odnajduje. Ot, usunął przed chwilą moje zapewnienie, że się świetnie bawimy. A my się naprawdę świetnie bawimy, robiąc stronę, organizując strzelania dla dzieciaków czy HaHaFT.

Powered by Drupal - Design by artinet