Napisane w grudniu na specjalne zamówienie Miłka. Zima się kończy, cóż tym począć ?

 

Nastała zima. A to okres który uważany jest za „niestrzelecki”, warto przypomnieć że jesień kończy się tradycyjnie imprezą typu „zakończenie sezonu strzeleckiego”, choć zima nie jest zasadniczo przeciwskazaniem do uprawiania tej pasji. Wręcz przeciwnie, w słoneczny bezwietrzny dzień, na skrzypiącym śniegu i przy umiarkowanym mrozie jest to wielka przyjemność. Gorzej gdy zima nie trzyma tych wzorcowych parametrów, i siarczysty mróz, plucha, śnieżyca czy zawieja skutecznie utrudniają zabawę na powietrzu. W takiej sytuacji pozostaje nam zamknięta strzelnica, a nie jest ich wiele. Nic więc w tym dziwnego, że szybko wracamy do korzeni, i nasz wzrok w sklepach zaczynają przykuwać wiatrówki.

Poproszono mnie, abym sprawdził z punktu widzenia strzelca czarnoprochowego, która z dostępnych na rynku wiatrówek najlepiej nadaje się do zabawy w zimowe dnie i wieczory. Z uwagi na to założenie, do testów wybrałem długie, wielostrzałowe modele na CO2. Pistolety na razie pomijam, jako że są bardzo popularne i raczej dobrze znane. Testowanie poległo generalnie na sprawdzaniu ile subiektywnie ocenianej radości dostarcza strzelanie z danego modelu, a żeby nie było to jedynie moje subiektywne zdanie, wykorzystałem niecnie dobroduszność kolegi, równie zapalonego strzelca czarnoprochowego. Testy skupienia jako sprawy drugorzędnej potraktowaliśmy bardzo ogólnikowo. Sprawdziany odbywały się na 15 metrowej strzelnicy adaptowanej z pomieszczenia na poddaszu, było ciepło, miło i ustronnie – warunki zimowe. Do testów udało się zdobyć następujące wiatrówki – Crosmana 1077 zakupionego ze środków własnych, Nightstalkera dostarczonego przez firmę Cekaus, Walthera Lever Action zakupionego własnym sumptem przez kolegę, Berettę Cx4, dostarczoną przez niezawodnego Cekausa oraz Umarexa Airmagnum 850, przysłanego przez firmę Kolter. Warto zauważyć, że wszystkie wyżej wymienione wiatrówki to rewolwery, a ich ceny nie przekraczają 1500 zł.

Jako pierwszy wpadł w nasze ręce Nightstalker, wyglądał nieźle, fajny pomysł półautomatu z dość łatwo wymienialnymi bębenkami, nowoczesnym wyglądzie, nawiązującym do współczesnej formy broni szturmowej. Przy ładowaniu kartusza CO2 88 g pojawił się pierwszy problem, jedno ze skrzydełek zatrzasku kolby po prostu ułamało się pod wpływem naciśnięcia, i Nigstalker stracił na wyglądzie wskutek oklejenia kolby taśmą. Śrut w bębenek i strzelamy, pierwszy poszedł bardzo fajnie, drugi i trzeci też, nawet z niewielkim rozrzutem. Potem zaczęło się szaleństwo, dosłownie, karabinek dostał hopla i zaczął tłuc seriami, puszczanie spustu nic nie dawało, to co w bębenku szło niemal natychmiast a i potem na pusto jeszcze chwilę, jak maszyna do szycia. W ten sposób poleciały dwa bębenki, potem skończył się gaz. Całkowite rozczarowanie, bo zapowiadało się nieźle, fajna zabawka za dość umiarkowaną cenę, tyle że w sumie okazała się dziadostwem. Choć trzeba przyznać, że gdyby to strzelanie seriami było funkcją karabinka, to dopiero byłby hit, bo wrażenie było niesamowite.

Podsumowując – całkowita dyskwalifikacja !

Z racji czynnie uprawianego hobby czarnoprochowego oczywistym kandydatem do testów był Walther Lever Action. Karabinek ten kiedyś miał niezbyt pochlebne opinie, jednak obecnie poprawiono wady i jest polecany. Zewnętrznie to replika Winchestera tyle że zasilana CO2, w postaci dwóch naboi 12 gramowych. Oryginalny port ładowania służy jako dźwignia otwierająca sprytnie zamaskowane gniazdo bębenka, w dodatku takiego zwykłego, umarexowskiego, znanego z pistoletów. Magazynek rurowy to tylko atrapa, a dźwignia przeładowania służy jedynie do odwodzenia kurka i obrotu bębnem, ale chodzi ładnie i daje ten fantastyczny chrzęst mechanizmu. Zamówiony karabinek doszedł nawet szybko, wersja długa z ładnie wykończonym drewnem, po prostu cacucho które aż przyjemnie wziąć do rąk. Szybkie złożenie, pasuje jak ulał, tylko coś jakby nie gra, czegoś brak, oczywiście – szczerbinki. Dystrybutor pomyłkowo przysłał karabinek z szyną do montażu kolimatora. Na szczęście oryginalna szczerbina została dosłana i zamontowana.

Potem zaczęło się strzelanie, no i nie da się ukryć, że jest to bardzo fajna zabawka, przeładowanie dźwignią to nie ruch markowany, trzeba to zrobić starannie, inaczej karabinek nie strzeli, a strzela celnie i przyjemnie. Jest bardzo składny i elegancko wykorzystuje gaz, prawie do samego końca bardzo równo, potem nagły spadek ciśnienia i można wymieniać kartusze. No i to co bardzo ważne – karabinek zrobiony jest niezwykle starannie i dokładnie, nie ma się do czego przyczepić, no chyba że do braku w komplecie Colta SAA, oczywiście również w wersji na CO2.

Podsumowując – dość drogi, ale piękny i skuteczny karabinek dla wielbicieli westernowych klimatów i klasycznych repetierów.

Jako trzeci do testów trafił Crosman 1077, wersja w ABS'ie. To niewielki, leciutki i dość prosty karabinek, system jest bezkurkowy, pracujący jedynie w trybie DAO. Pomimo to zadbane i przesmarowane mechanizmy pracują na tyle lekko, że wcale to nie dokucza. Karabinek jest bardzo, ale to bardzo plastikowy, mimo to strzela świetnie i całkiem celnie. 12 strzałowe bębenki mocowane są w imitacji magazynka pudełkowego i wraz z nim ładowane. Wymiana bębenków to czynność prosta i szybka. Do zasilania wykorzystywany jest pojedynczy kartusz 12 g CO2, co niestety skutkuje dość niestabilnym ciśnieniem podczas strzelania. Początkowe strzały są bardzo silne, potem około 40-tu w miarę równych, i ostatnich kilkanaście coraz słabszych. W końcu zdarza się że śrut staje gdzieś między bębnem a wylotem lufy. Nie jest to jednak najmniejszym problemem, kłopot ów usuwa się specjalnym zaczepem pozwalającym odblokować i przesunąć nieco lufę do przodu, można wyjąć zablokowany bębenek, opróżnić, wymienić CO2, zmontować wszystko z powrotem i wystrzelić to co ewentualnie w lufie utkwiło, powinno się udać nawet bez użycia wyciora.

Biorąc do ręki tego Crosmana od początku jest jasne że mamy do czynienia z produktem stworzonym do zabawy, zresztą taka jest większość produktów tej firmy, wywodzącej się z kraju gdzie jest dużo prawdziwej broni, w dodatku łatwo dostępnej dla praworządnego obywatela. Ze swojej roli ten karabinek wywiązuje się bardziej niż dobrze, to fantastyczny puszkobójca, choć gdy nieco zbyt szybko zaczniemy opróżniać bębenki, ma tendencję do przemarzania, ale to przywara większości strzeladeł na CO2. Aby podsumować opis tego karabinka chyba wystarczy powiedzieć że daje dużo dobrej zabawy za naprawdę niewielkie pieniądze.

Następna do naszych rąk trafiła Beretta Cx4. Pierwsze wrażenie było powalające – fantastyczny futerał a w nim... uśmiech od ucha do ucha, zabawka jak dla profesjonalisty. Beretta jest zrobiona starannie i z dobrej jakości tworzywa. Ma bardzo pojemny magazynek w formie długiej gąsienicy mieszczącej w swoich ogniwach aż 30 śrucin. Zasilana jest ładunkiem 88g CO2 umieszczonym w kolbie. Jest bardzo składna. Opisując Berettę wystarczy chyba po prostu wspomnieć jej wady, bo tak naprawdę jest ich niewiele. Mało czytelne choć skuteczne przyrządy celownicze - aż prosi się o kolimator – i jest dla niego szyna. Spora wrażliwość na rodzaj śrutu, większość wymaga po załadowaniu dodatkowego dopchnięcia w tulejkę, inaczej karabinek się zacina. Średnia celność przy powolnym strzelaniu, i o dziwo, jak się przyspieszy wyniki się poprawiają. Karabinek jest rozrzutny w gospodarowaniu CO2, ładunek wystarcza na 200-250 strzałów w zależności od tempa strzelania, ale pamiętajmy że gaz napędza także mechanizm. No i najważniejsza wada – jeden magazynek w komplecie, który pracowicie i z mozołem trzeba ładować, a którego wystrzelanie może zająć nawet mniej niż 5 sekund. Ale te 5 sekund ! Cóż za frajda ! Beretta pluje ołowiem, szron z CO2 snuje się z lufy jak prawdziwy dym. Całkowita, czysta radość strzelania. Gdyby jeszcze oprócz trybu półautomatycznego był w pełni automatyczny ! To co było wielką wadą zepsutego Nightstalkera, tutaj, przy tym pojemnym magazynku byłoby ogromną atrakcją. Ten karabinek to nowy produkt, a i talenta naszych kolegów są ogromne, poczekamy – zobaczymy. Nie da się ukryć, że Beretta choć droga jest fantastyczna, i jeżeli nawet nie planuje się jej zakupu, to gdy trafi się okazja postrzelania z tego karabinka, to zmarnowanie jej będzie poważnym błędem !

No i na koniec Airmagnum 850, coś dla wielbicieli klasycznych czterotaktowych sztucerów. Składny, celny, robiący przyjemne pierwsze wrażenie nie tylko dość starannym wyglądem (pomimo całkowitej plastikowości), ale także ładną pracą mechanizmu przeładowania i dobrym rozwiązaniem bezpiecznika. Dużą zaletą jest kartusz 88g CO2, dający niezłą jak na ten całkiem „silny” karabinek ekonomię strzelania. Jego największą wadą są mało czytelne przyrządy celownicze, w dodatku wyposażone w świecące kawałki plastiku. Koszmar. Tak piękny czterotakt powinien mieć klasyczny celownik, gdyby był mój to kombinowałbym założenie muszki i szczerbinki choćby od mausera. Także łoże, choć jak już wspomniałem solidne, jednak dla mnie powinno być drewniane. Tutaj też, zapewne szukałbym kogoś, kto potrafiłby dorobić takie wzorowane na klasycznym karabinowym. W sumie, uważam że ten model powinien być dostępny w wersji „kit”, czyli do samodzielnego wykończenia, a może nawet w postaci samej lufy z mechanizmem, tak dla fanów tradycji. Airmagnum to prostota i przyjemne zaskoczenie. Nie pozwala na zbyt szybkie tempo strzelania, więc niespecjalnie przemarza, za to pozwala się bardzo powtarzalnie składać, co skutkuje niezłym skupieniem. Ma chyba najlepszy bębenek ze wszystkich testowanych karabinków, bardzo łatwy do załadowania, także jego wymiana nie sprawia kłopotów. Jak dla mnie – bardzo udana i przemyślana wiatrówka.

Czas wreszcie na podsumowanie całościowe, czyli po prostu – co warto kupić aby wypełnić wspomniane na samym początku zimowe dnie i długie wieczory. A przecież na zimie strzelanie „wiatrem” dla fanów „mocniejszych” strzeladeł nie powinno się kończyć... mając już fajny sprzęt można też i pozostałe pory roku wykorzystać do zabawy wiatrówką. Wiatrówka w limicie nie wymaga strzelnicy, a jedynie rozwagi, myślenia i dobrej oceny sytuacji. Jednym słowem odpowiedzialności.

Nie da się ukryć że z wyjątkiem jednego, wszystkie testowane karabinki były fajne, choć każdy inaczej. Po prostu dla każdego coś dobrego. Czarnoprochowiec i wielbiciel klimatów westernowych powinni rozważyć zakup Walthera Lever Action, nie jest on tani, ale daje ten niepowtarzalny klimat strzelania z klasycznego repetiera, a staranność wykonania będą cieszyły oczy i dłonie.

Jeżeli zaś drogi czytelniku oprócz innych pasji jesteś zapalonym graczem komputerowym lub chcesz strzelać PPP, to kup Berettę. Karabinek „prawie szturmowy”, o pojemnym magazynku i sporych możliwościach powinien dać Tobie mnóstwo satysfakcji. Można poćwiczyć wiele elementów strzelania praktycznego. I choć Beretta również nie jest tania, to całkowicie warta polecenia. Będzie świetny komplet z Waltherem CP99 Compact.

Crossman 1077 - polecam dla każdego kto nie ma szczególnych wymagań, doskonały do zabawy przy grillu (oczywiście z zachowaniem reguł bezpieczeństwa), niedrogi a mimo to dostarczający ogromnej frajdy. Bardzo dobry zakup dla kogoś, kto nie chce wydać dużo, a za to co zapłaci chce mieć jak najwięcej zabawy. Bezdyskusyjny zwycięzca w kategorii cena/zabawa. Puszki nie mają przy nim żadnych szans.

Co do Airmagnum 850 – oczarował mnie, ale ja po prostu lubię klasyczne czterotakty. Polecam dla fanów klimatów myśliwskich, oraz dla wielbicieli tradycyjnych karabinów, a po dorobieniu drewnianego łoża, Airmagnum może być wręcz fantastyczny. To także „najmocniejszy” z testowanych karabinków.

A Nightstalker ? – przy obecnym poziomie tego „wyrobu” - zmarnowane pieniądze. Najpewniej szybko coś się zepsuje, niepolecam...

Cieszy, że obecna oferta jest tak szeroka, praktycznie każdy coś dla siebie znajdzie, byle nie rzucać się na lep reklam. Warto przemyśleć zakup i dostosować do swoich upodobań i możliwości. Szczególnie gdy strzelanie traktuje się naprawdę rekreacyjnie. Mam nadzieję że te moje opinie i odczucia wyrażone w tym artykule pomogą w odnalezieniu najlepszego rozwiązania. Miłej zabawy !

 

maab
 

http://www.airguns.pl/encyklopedia-wiatrowek/umarex-850-airmagnum

http://www.airguns.pl/encyklopedia-wiatrowek/walther-lever-action

http://www.airguns.pl/encyklopedia-wiatrowek/crosman-1077

http://www.airguns.pl/encyklopedia-wiatrowek/beretta-cx4-storm

http://www.airguns.pl/encyklopedia-wiatrowek/crosman-nightstalker

0
Average: 4.5 (4 votes)

Prawie dobrze

Tylko znacznik trzeba wprowadzać w trybie tekstowym, bo WYSIWYG zamienia nawiasy trójkątne na odpowiedniki HTML :)

A tekst jak zwykle świetny :)


miliony much nie mogą się mylić...

Powered by Drupal - Design by artinet