„Szafot albo szubienica”

- Tato wiesz jak wygląda publiczna egzekucja?
- A no wiem. Na środku rynku stoi szafot albo szubienica.
- To wszystko?
- Nie, nie wszystko są jeszcze osoby zainteresowane: winowajca, kat, sędzia, ksiądz. No może jeszcze rodzina skazanego i ewentualni pokrzywdzeni. Reszta, czyli publika w większości to gapie, nie znający sprawy, nie mających pojęcia co ten biedak przeskrobał i komu. Ale dla nich to nie ma znaczenia i nie obchodzi ich to.
- To po co przyszli Tatku, skoro nic nie wiedzą?
- A widzisz synku przyszli popatrzeć, rzucić jakimś wyzwiskiem i warzywem. Ot wyżyć się, rozładować frustrację i emocje, że jest ktoś kto ma gorzej niż oni. Ot taka ich uciecha i rozrywka.
- Oj Tato, a skąd Ty to wszystko wiesz? Pewnie już nie jedną taką egzekucję widziałeś co?
- Tak mały widziałem, ale . . . jakoś nie dla mnie takie widowiska.
- Dlaczego? Tak ciekawie o tym opowiadasz.
- Wiesz, może okazać się, że sam będę jednym z "rzucających wyzwiskami i warzywami". Mało kto z tych „gapiów” chce pamiętać, że taki szafot trzeba "karmić" regularnie. A kto jest potencjalnym następnym kandydatem na "skazanego"? No przecież nie: kat, sędzia czy ksiądz, bo oni zawsze sie ustawią, ale jeden z tego tłumu "gapiów" właśnie. Pamiętaj o tym mój synku.

0
Average: 5 (4 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet