Sosnowe dylematy

Sosnowe dylematy
 

W nocy na łóżku jak X się nie bawiłem,
Mimo to rano zobaczyłem, że je rozwaliłem.

Odpadło takie drewienko – pierwsza klasa,
Ale nie zadzwonię do D-asa.

Złamię zasady,
Nie zrobię z niego osady.

Nie powstanie też rękojeść wcale,
W Ppn nie będę jak Cypis w finale.

Może dać je komuś twórczemu,
Dla przykładu – małemu  Mikiemu.

Zrobiłby by z tego kulochwyt duży,
Na strzelnicy mój prostokącik by służył.

Mogę też zrobić komuś kawał,
Była by to dobra zabawa

Wojtek by się zdziwił gdyby dostał,
Zamiast legitki dziennikarskiej – sosna.

Pozbędę się problemu mego.
Spytam kogoś doświadczonego,

Pójdę do Hexera po poradę,
Zna wielu trenerów – da radę.

Jest też na podwórku pomocny Barakuda,
Tylko, co się stanie, gdy wyświetlić jego strony się nie uda?

Ma on na niej wszystkie porady umieszczone,
Dla amatorów rady nieocenione.

Tak sobie myślę nad moim drewnem,
Z każdą chwilą pomysły mam konkretne.

Gdy będę chciał po cichu uporać się z sosenką,
Napisze PW do Wojtana by poradził coś prędko.

Można też zrobić z tego inne wyroby.
Takie, co nie zrobią innym szkody.

Gdyby podłożyć tulejkę pod środek.
Miałoby się na ważenie metodę.

Waga by z tego mogła niecna powstać,
Maab dozowaniu lekom mógłby sprostać.

Dla tych, co leczyć się na głowę powinni,
Bo widzą przedmioty inaczej niż inni

Odmierzałby dawki leków właściwe,
Uleczyliby się w szybkim terminie.

Z drugiej strony nie byli by już inaczej normalni,
Na świecie zostaliby ludzie zwyczajni.

Nie sikałby nikt z mostu więcej,
Miłek musiał by mieć inne zajęcie.

Może jak Michał majstrowałby nowe rzeczy,
Musiał by też uważać by się nie skaleczyć.

Bo jak by sobie zrobił krzywdę wszelką,
Roberta musiał by męczyć o poradę wielką.

Z tego prostego drewienka mego,
Wykonać można coś zupełnie fajnego.

Zaciekawi to Toma – lubi między chmurami bujać,
Skrzydło jednopłatowca może sobie wystrugać.

Są ludzie, co nie umieją wynalazków tworzyć,
Oni, mogli sobie by tą sosenkę w kąt położyć.

Patrzyli by się na nią codziennie, nieustannie,
Jak Snajperka, czekali aż jakaś myśl wpadnie.

Gdyby pomysł zawitał do ich głowy,
Mogliby to opisywać, wyrazy tworzyć.

Mam mnóstwo pomysłów w głowie,
Wciąż nie wiem, co z drewienkiem zrobię.

Chyba w kąt je odłożę, na prosto postawie,
Zaproszę Stefana i w fotografie je złapie.

***

Przepraszam wszystkich, którzy nie zostali wyszydzeni,
Może w następnym poemacie zostaniecie umieszczeni.

Mamy nad rzeczką wielu zdolnych pisarzy,
Może wena twórcza kogoś pomysłem obdarzy.
 

0
Average: 5 (3 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet