Psuje wiatrówkowi.

Rozeźlił mnie swego czasu pewien wątek na pewnym forum. Jako że wszystkim znajomym już się wyżaliłem i nadal mi nie przeszło, przyszła kolej na blog. Pierwszy, nowy, mój własny blog.

Sprawa tyczy się modyfikacji wiatrówki QB78. Nad wyraz solidna wiatrówka produkowana w chinach, będąca kopią legendarnego Crosman'a 160. Jeśli ktoś szuka wiatrówki do rekreacji i nie chce się wykosztować, jako fan co2, polecam bezapelacyjnie.

Upolowanie Crosman'a 160 nie jest łatwe, masa ich na aukcjach w "stanach", jednak sprowadzenie do polski problemów nastręcza, zwłaszcza że nie każdy chce wysyłać za granicę własnego kraju. Gdy na naszym rynku pojawiła się chińska podróbka, zakupiłem ją bez mrugnięcia okiem. O samej wiatrówce nie ma co się rozpisywać, ślady narzędzi na skrawanych elementach, pościnane o-ring'i w trakcie montażu, brzydkie drewno pokryte jakimś lakierem. Ot, chińska podróbka z całym niedbalstwem charakterystycznym dla wyrobów z tego kraju. Jednak jeśli włożyć trochę pracy, troszeczkę, niewiele, można cieszyć się świetną wiatrówką rekreacyjną która spełni oczekiwania przeciętnego "puszkobijcy".

Sprzęt ma oczywiście potencjał do większych modyfikacji. Wielu eksploruje ten potencjał niekiedy z lepszymi rezultatami, niekiedy z gorszymi. Poszukiwacze mocy znajdą coś dla siebie tak samo jak i esteci, wiele można poprawić.
Jednak ja natknąłem się na "inżynierów" którzy swą myślą techniczną przyprawili mnie początkowo o uśmiech na twarzy, a po krótkiej wymianie zdań o mdłości.

Crosman 160 to naprawdę stary, porządny sprzęt, jego konstrukcja ma się nijak do tego co obecnie produkują. Żadnego plastiku, żadnych skrótów, księgowi wtedy nie mieszali w garnkach konstruktorom a ci implementowali solidne rozwiązania, zamiast plastikowych, ekonomicznych, gdzie jedna śrubka mniej to sukces księgowego.QB78 kopią tych solidnych rozwiązań jest. Czego nie pojmuję to modyfikacje wspomnianych "forumowych inżynierów" upodabniające (psujące) system pochodzący z C160 do systemu z mizernego, wspólczesnego C1760 (22xx, 17xx).

Wciąż waham się czy  owi "inżynierowie"  wierzą że coś poprawiają, czy wychodzą z założenia że im więcej zrobią (napsują) tym więcej od klienta wyciągną. Tak czy inaczej, ludzie którzy się znają, nie pozwolą zepsuć, ci nie obeznani - są skazani na [nie]wiedzę i solidność "inżyniera".
W przypadku wspomnianych panów, są dwie możliwości, albo "inżynier" jest głupcem, albo jak zwykle chodzi o kasę, a klient jak owieczka, pójdzie w objęcia wilka w owczej skórze....

0
Average: 3.6 (11 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet