Strzelectwo rekreacyjne.

Pada, ciągle pada... Więc czytam, ciągle czytam.
I myślę, bo cóż tu innego robić. A skoro myślę to mam wnioski. A wnioski trza by gdzieś spisać.

Czytam o pogoni za króliczkami, za punktami na tarczy, za pucharkami, dyplomami, tytułami. Staram się zrozumieć.
Gdzieś po drodze padło słowo adrenalina - dla tych liczy się start, ale na jak długo, to jakaś kpina.
Dalej ktoś rzuca zakamuflowane pycha - też rozumiem, pycha rozpycha, być najlepszym choć w czymś a jak się da to we wszystkim, rzecz ludzka...
I nagle grom uderzył, dla towarzystwa ktoś rzucił, dla rekreacji - szczerze? czytam i nie wierzę, to tak jak ja, więc można i tak, bez bycia odmieńcem, odszczepieńcem.
Ale czy na pewno? Ilu z tych od rekreacji po cichu marzy, o punkcikach, wynikach, zwycięstwa radości na twarzy...
Czy strzelanie rekreacyjne to tylko wymówka? Dla słabych strzelców kamuflaż, łamigłówka?
Nie chcę być taki, chcę być lepszy, muszę wymyślić teorię, kategorię, tak żeby się wpasować, być lepszym, usprawiedliwionym i rozgrzeszonym.
Strzelam bo lubię, jak nie trafiam to nie lubię. Trenować mi się nie chce, pcp mnie nie łechce, te butelczyny z niczym, przelewanie, napełnianie.
Co2 to wygoda, kupuję kapsułki, na grę wstępną czasu szkoda. Siadam i strzelam, bo lubię... nie trafiam, nie lubię?
Lubię. Jednak lubię. Więc teoria jest prosta, rozgrzeszony się czuję, wszak nie jestem pospolitym lujem lecz leniem zwyczajnym, co lubi postrzelać :-)


(Niniejsze wypociny to mój prywatny pogląd na strzelectwo rekreacyjne, nie miałem zamiaru nikogo nimi urazić, mogę być i pewnie jestem w błędzie, ale niezmienne pozostaje moje prawo do posiadania opinii. Przy okazji wielkie Czołem tym którzy potrafią w strzelectwie znaleźć coś więcej aniżeli płytkie frazesy jakie wypisałem.)

0
Average: 4.3 (6 votes)

Strzelectwo rekreacyjne.

Dwoma rekami podpisuje sie pod wypowiedziami autora.
Tez tak mysle.

Powered by Drupal - Design by artinet