Polowanie z wiatrówką! (cz.1)

       Temat polowania z wiatrówką jest prosty - można ale nie wolno. Takie jest proste wyjaśnienie, jednak nasze prawo jest skomplikowane, czytaj dziurawe i pogmatwane. Dla ciekawskich polecam Przegląd Strzelecki Arsenał 7/28 2006.
Wertując przeróżne zapisy prawne co do jednej rzeczy nie mam wątpliwości. Nikt nigdzie nie zabrania polowania na Yeti!!
Yeti występuje w wysokogórskich rejonach Himalajów (Indie, Nepal, Tybet, Bhutan) oraz Syberii. Tak przynajmniej twierdzą ogólnie dostępne źródła. Co nie jest powszechną wiedzą to fakt że Yeti występują również na rozległych terenach pustynny Polski ! I na takiego zwierza z wiatrówką spokojnie można się zasadzić. Starczy udać się na najbliższą pustynię, zakamuflować i czekać.
Jednak... nim przystąpimy do realizacji tak śmiałego przedsięwzięcia jak łowy na Yeti, jest kilka rzeczy o których trzeba wiedzieć. Tak samo jak i trzeba poczynić pewne przygotowania które pokrótce opiszę jako że sam je poczynam korzystając z tymczasowych, niekorzystnych warunków atmosferycznych, powstrzymujących mnie od innych działalności strzeleckich.

        Na dobry początek dobór kalibru. Yeti to gruby zwierz, a wyboru w Polsce wielkiego nie ma. kaliber 5,5 czy jak kto woli .22 jest najpopularniejszym "dużym" kalibrem wiatrówkowym.
Karabinek, tutaj też wiele nie zdziałamy, magiczne 17J sprawia iż strzał będzie musiał paść z niewielkiej odległości i w jedno ze ściśle określonych miejsc na odrażającym ciele potwora aby skutecznie położyć go trupem. Zasada humanitaryzmu w zabijaniu jakkolwiek ironiczna, winna być przestrzegana.
Jedną radę jaką polecam rozważyć, to niski koszt narzędzia, jeśli z jakiegoś powodu nie uda nam się położyć zwierza, łatwiej będzie pozostawić wiatrówkę za sobą i uciekać bez niej, trzeba się liczyć ze stratą sprzętu w przypadku niepowodzenia tegoż śmiałego przedsięwzięcia.
 
        Aby strzał mógł paść z wystarczająco małej odległości, należy dobrze się zasadzić. Maskowanie w terenie pustynnym do skomplikowanych nie należy. Szczególnie polskie pustynie usłane patykami i butelkami PET gwarantują iż nie będziemy mieli wielkiego problemu ze zdobyciem materiałów do tego potrzebnych.
Jako że pustynia sama w sobie składa się głównie z piasku, należałoby nasz ekwipunek upodobnić kolorem do otoczenia. W tym celu należy zakupić puszkę farby w spraju i nasze narzędzie odpowiednio pomalować. Sam do tego celu użyłem specjalnej farby wojskowej do malowania broni i pojazdów w kolorze beżowym. Spełnia ona wojskowe standardy NIR (Near Infra-Red). Specjalna, matowa faktura farby pochłania promienie słoneczne i niweluje odblaski. Jeśli reszta naszego ekwipunku nie pasuje kolorystycznie do pustynnego terenu na jaki się wybieramy, można go również potraktować tą farbą. Yeti wyposażony nawet w noktowizor nie będzie nam straszny.
Poniżej wiatrówka QB78 w kalibrze .22 przygotowana wstępnie do polowania. Póki co bez lunety i pasa nośnego. Z bączkami, poduszką pod policzek i ładownicą na kolbie.

QB78 Desert

        Czas mojego polowania na Yeti i idąca za tym relacja z tegoż polowania niestety nastąpią w późniejszym terminie. Spowodowane jest to czasem jaki jeszcze potrzebuję na skompletowanie reszty sprzętu oraz warunkami pogodowymi. W deszczu na pustyni polować się nie da, pustynne maskowanie w błocie nie działa.
Jeśli aura nie będzie sprzyjała to w kolejnej części rozwinę bardziej aspekty teoretyczne, w przypadku sprzyjającej, teorię podeprę praktyką w formie relacji z polowania!

C.D.N.

0
Average: 4.2 (5 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet