Wiry...

No to sobie głupi Kazio narobił. Oj, jak się zdziwił. Oj, jak bardzo. I ledwo z życiem uszedł.

Takeśmy się przyzwyczaili do naszej rzeczki, że już prawie przestaliśmy się jej przyglądać. A to był błąd. Rzeczka zawsze jest żywa i robi zawsze co chce. Niedawno podmyła kawał zakrętu przy, którym siadaliśmy i teraz wisi tam naderwana trawa. Ale nie to było najgorsze. To był tylko sygnał, że coś się zmienia. No ale nikt z nas, a tym bardziej głupi Kazio, na zgadł o co chodziło. Dowiedzieliśmy się jak głupi Kazio skoczył na główkę z brzegu do rzeczki. Skoczył i trochę długo nie wypływał. Ja się wynurzył to miał wytrzeszczone oczy więc się z niego śmialiśmy, że wygląda jak żaba. Po chwili zniknął pod wodą. Po chwili wypłynął z jakimiś glonami we włosach i rozpaczliwie machał rekami. I znów zniknął pod wodą. Znów wypłynął ale w innym miejscu. Dzieciaki zerwały się z miejsc, bo nie wyglądało to za dobrze. W kilku skoczyliśmy głupiego Kazia ratować no i wyciągnęliśmy go z wody. Jak już leżał na trawce to wysapał " Wiry". No i wszystko było jasne.

Nasza rzeczka zmieniała się. Z wierzchu nadal wygląda jakby płynęła w jedna stronę ale w środku bywa różnie. Czasami wir tak zakręci, że rzeczka płynie nawet i pod prąd. A jak się dobrze przyjrzeć to takie wiry, nie wiedzieć czemu, wychlapują nawet wodę na brzeg.

Jak już głupi Kazio doszedł do siebie, to siedliśmy i odpoczywali. I tak się rozglądałem po tych wszystkich dzieciakach nad rzeczką. Dziwne. Każdy z nich patrzył w inna stronę, choć zawsze wydawało mi się, że patrzą w rzeczkę. Że tez wcześniej tego nie zauważyłem. Ten tłum dzieciaków był taki podobny do rzeczki. Żywy. Z jednym nurtem ale masą wirów w środku.

0
Average: 4.1 (9 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet