Obowiązki...

Codziennie widzę takiego jednego dzieciaka z piaskownicy na podwórku, co sapie i wzdycha jakby był strasznie zmęczony. Jakby coś ciężkiego niósł, ale tak naprawdę nic nie niesie. A wzdycha bo chyba chce by wszyscy widzieli jak ciężko pracuje.

Jak się niesie ciężki worek to się można zmęczyć. No bo ciężki worek jest ciężki i trudno się go niesie. Wyślizguje się z rąk, bo nie ma go za co złapać. Się wyślizguje bo jest ciężki a ręce są za słabe. No chyba, że się jest Pudzianowskim, to wtedy każdy worek jest lekki i łatwo się go niesie. Bo Pudzianowski ma silne ręce i wie jak ten worek złapać by się z rąk nie wyślizgiwał. No ale nie każdy jest Pudzianowskim. Nie każdy powinien worki nosić, bo nie każdy jest silny.

Podobnie jest i z obowiązkami. Jak sobie ich za dużo weźmiemy, to sobie z nimi nie radzimy jak z tym ciężkim workiem. Się wyślizgują z rąk. I naprawdę nie wiem po co, tamten dzieciak z tego podwórka, co tak sapie, wziął sobie tyle tych obowiązków na głowę skoro sobie z nimi nie radzi. Głową jeszcze trudniej się nosi ciężary niż rękami. No chyba, że chce by wszyscy go żałowali. No bo jak się na niego patrzy to zbiera się żałość.

0
Average: 4.2 (6 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet