Obywatelska czujność

Żona to dobry człowiek jest - słucha i działa, bo gdzie diabeł nie może tam babę poślę - jak głosi mądrość narodu. Nie narzeka, nie zrzędzi, że po Błoniach i innych Kampinosach się człowiek włóczy, by móc postrzelać. Nie psioczy, gdy z chłodu człowiek do piwnicy schodzi lub, o zgrozo, w mieszkaniu próbuje strzelać. Idąc jesiennym popołudniem pamięta utyskiwania męża, iż w tej Jabłonnie to nie ma gdzie postrzelać. Pamięta i działa. Ile razy przechodziłem obok tego miejsca, a ani razu nie zwróciłem na nie uwagi. Kobieta jednak dostrzeże to co jest zakryte dla oczu wielu. Magazyn Polskiej Organizacji Turystycznej wcale nie wygląda jak żywa wizytówka Polski jako miejsca gdzie warto zajrzeć z wizytą. Przechodząc nie pomyślałbyś, iż można tu strzelać. Tak oto w sobotę Kochanie moje znalazło mi miejsce bym mógł podziurawić tarcze. Stróż, z 30 - letnim stażem, otwarty i chętny do udostępnienia miejsca. Bez obaw i strachu. Bez błysku chciwości w oczach. Człowiek wyglądający niemal jak bezdomny. Wskazał miejsce za magazynem i zachęcał do kolejnych wizyt. Szok - ale jaki pozytywny.

Dochodzimy do obywatelskiej czujności. Wokół domy jednorodzinne. Z daleka pachniało mi to wizytą stróżów prawa. Ustawiłem się na 10 m, kulochwyt na nadwątlonej czasem i wilgocią europalecie, za nim w odległości kilku metrów szeroka ściana magazynu. W sumie bezpiecznie. Ładując i strzelając w żadnym razie nie wywijałem urządzeniem pneumatycznym w kierunku pozostałych budynków. Najpierw z prawej strony dostrzegłem mężczyznę bacznie spozierającego ze swojego ganka domu. Żona udała się na spacer z córką, a ja za niedługą chwilę miałem wizytę pana z Policji. Podjechał srebrny Peugeot 307 o numerach rozpoczynających się od WL ... i mogłem pochwalić się Slavią. Szkoda, że przez płot. W sumie, nie to żebym się ucieszył, ale patrząc po okolicznych domach, spodziewałem się telefonu na Policję. Obywatelska czujność - dobra rzecz. Oby tylko tak samo ludzie reagowali na inne potencjalnie niebezpieczne sytuacje w okolicy. Bardzo ukontentowany byłem działaniem przedstawiciela Policji. Po spisaniu z danych osobowych i obejrzeniu wiatrówki, nie przedstawiał żadnych zastrzeżeń do moich działań. Inna rzecz, iż bez obaw i na spokojnie podszedłem do parkanu, podałem mu wiatrówkę i wszystkie dane osobowe. To chyba było decydujące jeśli chodzi o ograniczone zaufanie do moich działań. Będąc na terenie prywatnym i nie zagrażając nikomu nie stanowiłem problemu w sensie bezpieczeństwa i ładu, jednak "spinanie się i zagęszczenia atmosfery" mogło zmienić podejście policjanta.

Ta interwencja nie zaspokoiła jednak pani w domu za moimi plecami. Zajęty poprawianiem celności, która tragicznie spadła po wizycie organów porządku publicznego, nie dostrzegłem kobiety w oknie domu jednorodzinnego. Pokazała mi ją żona i od tej chwili mój humor (który i tak nie był zły) z każdą chwilą się poprawiał. Kobiecina, stojąc w oknie, na piętrze, zdawała relację na żywo z moich działań, żywo gestykulując i chroniąc oczy przed słońcem, które ją raziło. Że starczyło jej rąk i cierpliwości by przez pół godziny prowadzić tę demonstrację swojego niezadowolenia z mojej obecności z tym śmiercionośnym urządzeniem, które ni razu nie zwróciło się przeciw jej twierdzy, to do tej chwili cieszy mą duszę. Mimo to, to też przejaw czujności obywatelskiej. Oby więcej takich osób, które gdy mają wątpliwości co do działań innych, to potrafią w jakikolwiek sposób zareagować.

Dlatego też im więcej otwartych zawodów strzeleckich, w trakcie których ludzie będą mogli "oswoić się" z faktem, iż wiatrówka to odpowiedzialność, a nie zagrożenie dla zdrowia i życia, tym lepiej i dla nas i dla nich. Więcej osób będzie w stanie odróżnić niebezpieczne zachowania od normalnej pasji. Póki co, dobrze że są osoby wrażliwe na zagrożenia.

0
Average: 5 (5 votes)

Znam to miejsce


Jakoś mnie kusił ten obiekt, ale jakoś też nigdy nie miałem dość zaparcia, by wybrać się na oględziny...

Czujność jest w tym miejscu zrozumiała - kilka posesji dalej, kilka lat temu, jeden sąsiad postrzelił drugiego. Pokłócili się o gołębie.

Policjanci w Jabłonnie to porządne chłopaki. Nie szukają dziury w całym, a do wiatrówek podchodzą normalnie. Połowa komisariatu zna temat dość dobrze, i w przypadku kłopotów czy wątpliwości i tak dzwonią do mnie... ;)

Ojciec Założyciel

Nie mam cierpliwości do głupoty większej od własnej.

Powered by Drupal - Design by artinet