Ostatnia odprawa

10 kwietnia 2010 r. W lesie Katyńskim jeszcze ciemno, mglisto i cicho. Drzewa dopiero pokrywają się delikatną zieloną mgiełką pączkujących liści. Wszystko jakby w welonie z mgły, co dodatkowo tworzy jakąś magiczną aurę. Jeszcze mży, ale za dwie, trzy godziny deszcz przestanie padać. Major Konopka - Nowiński zna ten specjalny, smutny klimat lasu. Przechadza się po nim już jakby nie było, prawie siedemdziesiąt lat! Pamięta stare olchy i zna te młode które strzeliły wysoko. Dzisiaj też, jak każdego ranka, spaceruje między drzewami i przygotowuje przemowę na tę ostatnią odprawę. Wie, że nie wszyscy popierają jego stanowisko. W wielu jest jeszcze jakiś element uczuć, których pozbyli się trwając w obecnej formie istnienia. Osobiście ma tego już dosyć. Już nie chce istnieć w żadnej innej formie niż wspomnienia potomnych. - Zdumiewające, że jeszcze to mnie obchodzi?
Przeszedł kawałek leśnym duktem i jak zawsze pomacał tył głowy, często dotykał tego miejsca, tej dziury, która była, a mimo to, myślał i czuł.
- Czołem panie majorze! Nagle wynurzył się z mgły kapitan Sieradzki, co pan tak stale sprawdza na głowie, przecież to nie boli, na szczęście nic nie czujemy!
- Ja czuję, dotykam tego miejsca bo wtedy czuję nienawiść, krzywdę i niesprawiedliwość.
Trwa pan przy wczorajszych ustaleniach? Wie pan że nie wszyscy są przekonani.
- Bo im się wydaje, że dostali życie wieczne, - tak wam się wydaje? - Major podniósł głos, bo nagle zza drzew wysunęli się jego towarzysze doli – niedoli? Tysiące oczu wpatrzonych w niego.
Uczucia w tym stanie zostały im mocno ograniczone, zapewne aby zmniejszyć emocje i wiążące się z nimi cierpienia duszy. W końcu byli tylko duszami i tylko oni widzieli siebie w dawnej postaci. Ale włóczyli się po tym terenie już od tylu lat...
Wszystko z powodu honoru. Kiedy po egzekucjach, mieli dla siebie jeszcze moment zanim oddalić się mieli w nieistnienie, czy dokądkolwiek, czego nikt nie wiedział na pewno, najstarszy rangą, generał zwołał ich na apel i wszyscy wtedy zgodzili się przysięgać, nie wiadomo dlaczego, ale każdy wiedział, że dotrzyma przysięgi i że okoliczności też pozwolą im dotrwać do chwili w której otrzymają satysfakcję. To była ważna przysięga. Na honor i godność Polskiego oficera – Przysięgamy, że nie opuścimy tego miejsca zanim cały świat nie dowie się prawdy o tym co tu się stało.
Nie zdawali sobie sprawy z siły zakłamania, z upokorzenia własnego narodu. Nie wiedzieli, że bez ich wykształcenia, inteligencji i patriotyzmu, do władzy dorwą się mierni, bierni i ….wierni Stalinowi. Temu królowi fałszu i cesarzowi zbrodni. A czas płynął, wiara w wodza była tak silna, że latami własną piersią zasłaniano nawet domysły o draństwach Stalina – słońca narodów!
U wielu zamordowanych strzałem w tył głowy żołnierzy, powoli zanikały emocje. Ale major Konopka – Nowiński znalazł na to sposób, dotykał dziury w tyle własnej głowy. Trwanie w tym miejscu powoli przestałoby mieć dla niego sens, gdyby nie czuł tej nienawiści i stracił poczucie sprawiedliwości. Tylko przysięga z której nikt nie mógł nikogo zwolnić – trzymała ich tu, na miejscu zbrodni. W pewnym stopniu znosili to beznadziejne trwanie, bo nikt nawet nie domyślał się co po tym? Tajemnica.
Major wierzył, nie znał wprawdzie źródła tej wiary, ale wierzył, że jak się wszystko spełni i nastąpi chwila satysfakcji, to odejdą w nicość. Dlaczego? No bo skoro istnieje pojęcie „nicość” to taki stan jest, czyli nie ma nic. - I bardzo dobrze – pomyślał, bo skoro
życie wieczne jest czymś takim jak to nasze … A teraz musiał przekonać tych, którzy mają obiekcje, którym zostało jeszcze wiele z tamtego życia, życia po prostu, bo przecież teraz tylko istnieją....
- Słuchajcie panowie! Wiem, że niektórym pomysł się nie podoba. Chcecie następne siedemdziesiąt lat włóczyć się po tym lesie i zgrzytać zębami na ich uparte zakłamanie?
- Ale z całym szacunkiem panie majorze, coś się zmienia. My przecież widzimy wszystko, Wajda junior zrobił doskonały film! Razem z jego ojcem jesteśmy dumni... to co pokazał to przecież czysta prawda, to powoli zadziała.
- Powoli? Dosyć już czasu upłynęło, jeszcze trochę a nikogo na świecie nie będzie to obchodziło! Wszyscy, nawet w najmniejszym meksykańskim pueblo wiedzą kto to był Hitler! A co wiedzą o Stalinie? Same kłamstwa. Słowo Katyń jest prawie nieznane! A co przysięgaliśmy? Honor jest silniejszy od śmierci! Chwała Stalina, zwycięstwo w tej wojnie... za jaką cenę? Nasza śmierć, pal diabli, stało się, ale jak cierpiał nasz naród? Zabrakło naszej odwagi, rozumu i determinacji i naszej wiedzy. Ilu tu mamy inżynierów? Lekarzy naukowców? Nauczycieli akademickich? Ilu wśród nas jest wykształconych humanistów?.
- Panie majorze wszystko prawda, my też mamy tego dosyć i świata który wyśle nas w zapomnienie. Okaże się że nasza śmierć na nic się zdała...To prawda, że tak długo się żyje, dopóki ktoś o kimś pamięta. To wszystko prawda. Ale sam pan wspomniał – za jaką cenę? - - No właśnie tam zbierze się cała elita! Znamy przecież listę ….
- I o to chodzi. To ma być na tyle spektakularne, że się tak wyrażę...aby było skuteczne.
To rutynowe działanie wojskowe. A z drugiej strony, nie będzie już takiej okazji .Ludzie przeważnie są wystarczająco inteligentni i subordynowani, żeby prawie całej ekipy rządzącej nie wsadzać do jednego samolotu! W dodatku ruskiego! To stary używany remontowany samolot, ale ten fakt nie odgrywa tu roli.. Major dotknął głowy... czuję wściekłość na tych bezmyślnych idiotów, organizatorów tej wycieczki! Elita – mówicie! A co to jest elita? My też jesteśmy elitą – to wybrańcy, lepsi w obrębie grupy społecznej...ale uwaga! dobrani w oparciu o kryteria majątkowe, towarzyskie... jak pamiętam....
- Panie majorze, za pozwoleniem, elita może być umysłowa, naukowa, artystyczna...i wszystko to tam będzie... no i gdy się uda, myślę o efekcie końcowym, że te ruskie zakapiory nareszcie walną się w pierś i powiedzą „mea culpa”! I może wszyscy zobaczą film...
-Wystarczy, że na cały świat powiedzą: jego, baćki Stalina culpa! A my będziemy nareszcie wolni! Naród odetchnie, komuchy zajadłe może spuszczą głowy! Może zrozumieją że świat jeszcze nie dorósł do idei komunizmu! Że to utopia!
- Ale niektórym napsujemy krwi, bo jak się uda, to pewnie będą pochówki nawet na Wawelu! Oni na pewno nigdy nie znikną w niepamięci. Jak Piłsudski nasz marszałek! Szkoda, że go z nami nie ma. Ciekawe jak on by na ten plan się zapatrywał, a gdzie on jest? - No właśnie....
- Wracajmy na ziemię, może ktoś wymyśli jakiś ustrój ludzki, bo ten kapitalizm z wilczą mordą....
- Wszystko możliwe panowie. A teraz jest ostatnia chwila w której jeszcze nam na czymś zależy, jeszcze mamy wolę i nikłą wprawdzie ale siłę oddziaływania. ... a poza wszystkim innym to jest rozkaz, - panie generale proszę wydać rozkaz! Czas płynie, zaraz tu będą!
- Panowie! Podzielimy się na dwie grupy, pierwsza przed lasem okrywa przednie szyby w kabinie, liczymy do trzech i nad lasem druga grupa obsiada lewe skrzydło tupolewa! Wykonać!
Abra. 11 kwietnia 2010

0
Average: 5 (1 vote)

Powered by Drupal - Design by artinet