IOPR - temu słonku już dziękujemy

Dylu dylu na badylu ... w Czarnobylu. Raz-dwa-trzy - promieniujesz właśnie ty!
Pamiętacie tę wyliczankę z późnego dzieciństwa (lub wczesnej starości ;-) )?

Gorąco było wtedy. Pamiętam, że nieświadom politycznych konsekwencji odruchowo napisałem coś kredą na tablicy na Rosjan. Pani się bardzo skonsternowała i poszarzała nagle jak to zobaczyła. Dawali nam jad. Może dlatego mój dalszy rozwój przebiegł tak jak przebiegł?
To pisanie kredą oczywiście było bardzo głupie, szczególnie jeśli popatrzeć na tragedię i poświęcenie ludzi zapylających na końcówce, sprzątających ten bajzel wywołany przez jakiegoś bezmózga. Jak się możemy dowiedzieć z Discovery, ludzie wmanewrowani w sprzątanie tego bałaganu dostali kawałek ołowiu i polecenie: do jutra wyklepcie sobie indywidualne osłony przeciwradiacyjne. Ciekawa perspektywa, co? Cholernie ciekawa.

Ale nie zupełnie o tym dziś będzie. Chodzi o to, że jestem wesoły Romek, mam na przedmieściu domek, a w domku okna wychodzące na południe i na zachód. Z politycznego punktu widzenia dobrze jest mieć okna na Zachód. To nawet takie trendy ostatnimi czasy jest. Nie mniej jednak popołudniami przy pogodzie jak teraz, kochane słonko delikatnie mówiąc trochę przeszkadza w pracy.

No cóż. Słoneczko to też promieniowanie. Fajnie, bo dzięki temu promieniowaniu latem niektórzy mogą w Polsce zarobić na turystyce. Ale mieszczuchowi jak ja, to raczej słonko przeszkadza.

Co tu zrobić... Żaluzje mało. Raz, że dziurawe, dwa - mało lśnią i kiepsko odbijają, trzy - między szybą a żaluzją jest warstewka powietrza, która grzeje się i powietrze cyrkulujące przez nią stopniowo podgrzewa pomieszczenie.

Postanowiłem więc zbudować IOPR - Indywidualne Osłony PrzeciwRadiacyjne.

Udałem się do "pana Kazia" w najbliższym sklepie po tekturę. Dał mi kilka takich dużych płacht z przekładek na paletach. Tektura falista jako żywo.

Dalej wygrzebałem z szuflady w kuchni rolkę folii aluminiowej spożywczej.

Wreszcie udałem się do supermarketu, gdzie z półki zgarnąłem kilkanaście opakowań kleju biurowego w płynie po 50 groszy za 30ml.

Dziadkowi zakosiłem pędzel szerokości 2cm (chomikuje te pędzle nie wiadomo po co, jak mu jeden zejdzie to nie umrze).

Co było dalej już wiecie.

Bierzemy tekturę i drugą osobę do pomocy. Tekturę ewentualnie przycinamy na wymiar. Odbezpieczamy opakowania z klejem (wywalamy dozownik, i tak pójdzie cała tuba), wywalamy klej na tekturę i rosmarowujemy. Potem jest jak przy klejeniu tapet (hej stare ramole, może uda wam się przy okazji ożywić stosunki z waszą żoną?). Jedna osoba trzyma rolkę, druga rozwija, przykłada się folię i usuwa purchle. I tak pas przy pasie, z zakładką.

Efekt? Hm... Dzieje się to co zwykle w takich przypadkach - cały panel się wybrzusza. Jakieś listewki prostujące by się przydały. Całość nie jest jakaś rewelacyjna, bo wiadomo - folia aluminiowa cienka jak papier w publicznym i drze się niemiłosiernie w sensie nieaudialnym.

Tak. No i tak wykonane IOPR sobie znanym sposobem umieszczamy w oknie. Zgaduję, że im bliżej szyby tym lepiej. Czy to coś daje? Nie wiem. Test się dopiero zaczął. W każdym razie mam nadzieję, że temu słońcu to my już dziękujemy.

Oczywiście nie uchroni was to przed totalnym upałem i promieniowaniem długofalowym od podłoża i atmosfery (ech ten cholerny asfalt w mieście). W zeszłych latach było tak, że nawet w nocy nie spadała temperatura.

Nie spodziewajcie się też pochwały w odpowiedzi na "i jak ci się podoba kochanie?" bo od środka wygląda to tak, że nic tylko starym wschodnim zwyczajem gazetę na stole położyć i przystąpić do posiłku. Osoby bardziej wrażliwe artystycznie mogą sobie oczywiście nakleić jakiś ładny materiał od wewnętrznej strony.

Skąd pomysł? Kiedyś w Warszawie, jak się jechało koło polibudzkiego bodaj akademika Riviera, wszystkie zachodnie okna mieli zaklejone folią aluminiową (najwyraźniej wyniesioną z jakichś laborek ;-) ). Robili to prawdopodobnie bez tekturki, na taśmę czy jakoś tak.
Inspiracją są też widoki w krajach śródziemnomorskich. Tam żaluzje są na zewnątrz (to istotne). No i wszystko szczelnie pozamykane - w środku półmrok i klima na full (jeśli jest).

Nie wiem jak to zwiększa prawdopodobieństwo trafienia piorunem. Proponuję się zastanowić czy przypadkiem nie podnosi to ryzyka trafienia i wywołania pożaru (jak odnoga z jakichś powodów pójdzie przez to aluminium, to pewnie panel się zapali).

A. I jeszcze jedno. Urządzenia radiokomunikacyjne zaczynają gorzej działać ;-).

No tyle. Aha. Co bardziej zamożni obywatele mogą sobie zakupić lustra i zamontować je w oknach. Ku zdenerwowaniu mieszkańców w budynku naprzeciwko ;-) (zawsze jednak można im polecić, żeby zrobili to samo, a zresztą niech podziękują, że po latach życia w niedoświetlonym pokoju wreszcie mają jasno - ludzie w Szwecji czy Finlandii całymi latami kombinują jakby tu wysłać lustro na orbitę, żeby im świeciło, a tu sąsiad wybrzydza - tak nie można). Nie wiem też czy jakiś nawiedzony zarządca budynku nie przyczepi się o niezgodność z planem architektonicznym itp. Pamiętajmy, że słonko nie tylko nam przygrzewa.

Forever everybody kombinerki Wasz wariat Edek od kredek.

PS. Zżynając z produkcji Miłka dodam, że po tym artykule dojdzie pewnie do perturbacji na rynkach światowych. Nagle okaże się, że zabrakło surowców wtórnych i znowu nie ma papieru toaletowego i zeszytów. Ceny kleju biurowego na światowych giełdach pójdą w górę o 200% - podobnie jak ceny worków, gumiaków, oczywszczaczy do wody itp. po powodzi. Cena aluminium pójdzie w górę o 300%, a potem znowu nie będzie można nigdzie dostać folii aluminiowej. Wasza żona przestanie piec mięso, bo nie będzie też tej wersji do pieczenia. Pośrednio, poprzez gospodarkę, ten artykuł będzie też miał daleko idące konsekwencje polityczne. W związku z sytuacją na półkach w sklepach Kononowicz niespodziewanie wygra wybory.

EDIT 2010-07-16/17: Rewelacji nie ma, zachodu sporo, wynik końcowy nieporęczny - ale subiektywnie wraz z drugą osobą z rodziny stwierdzam, że ten patent zdecydowanie spowalnia i ogranicza nagrzewanie pomieszczenia bezpośrednimi promieniami słońca. Przynajmniej w lokalach na wyższych piętrach (na niższych może być żar od asfaltu czy innego nagrzanego podłoża).

0
Average: 4.5 (6 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet