Może komuś się przyda? Samochodem do Bulgarii.

Podroż samochodem do Bułgarii wydaje się przedsięwzięciem prostym i nieskomplikowanym i takim też pozostaje, gdy odpowiednio ją zaplanujemy. Dotychczas w większości dostepnych opisów trasy spotykałem się z podróżą do Bułgarii przez Rumunię, ja natomiast zaplanowałem swoją trasę przez Serbię. Dlaczego? Ponieważ podobną trasą ( a przynajmniej jej sporą częścią ) podróżowałem w zeszłym roku do Grecji. W przeciwieństwie do podróżowania trasą prowadzącą przez Rumunię, w tym przypadku będziemy potrzebowali paszportów. Ale kto w dzisiejszych czasach ich nie posiada? A teraz do rzeczy. Trasa liczy około 1750 km, około ponieważ w Bułgarii powstało w okresie ostatniego roku kilkadziesiąt kilometrów autostrad i nie ma ich na starszych mapach. Wyjechaliśmy z Kielc o godz. 2,00 poprzez Kraków dotarliśmy w 3 godz. do przejścia granicznego w Chyżnem, tam zakupiliśmy za 5 euro winietę na Słowackie drogi i dalej naprzód. Nawiasem mówiąc, 5 euro za 20 km drogi szybkiego ruchu ( Bańska Bystrzyca - Zvolen )to lekka przesada, ale nie warto kombinować słowacka policja nie ma poczucia humoru. Słowację przejechaliśmy w 4 godz.wliczając w to postój na małą czarną. Poza tym słowacka policja i słowaccy kierowcy naprawdę przestrzegaja przepisów. Na przejściu granicznym w Sahy byliśmy o godz 9,00. I znowu czekał nas zakup winiety na węgierskie drogi tym razem za całe 7 euro. Węgrzy korzystaja z systemu elektronicznych winiet, więc przy zakupie najlepiej napisać czytelnie na kartce papieru kraj, oraz numer rejestracyjny pojazdu i podać sprzedawcy. Po zakupie w drogę Jedziemy drogą krajową przez około 20 km, po czym drogą szybkiego ruchu od miejscowości Vac, aż do Budapesztu. Około południa mijamy obwodnicą Budapeszt, (trzeba przyznać, że Węgrzy bardzo dobrze dbają o infrastrukturę dróg) a o godz. 14,00 jesteśmy na granicy z Republiką Serbską w Roszoku. Przekroczenie granicy to formalność, stoimy tam co najwyżej 10 minut. I dalej w drogę przed nami Serbia. Od granicy do Nowego Sadu mamy na przemian drogę ekspresową i autostradę i tu UWAGA, radzę nie szarżować! Przy remontach często mamy ograniczenia prędkości i jest to logiczne ze względu na pracujących ludzi i maszyny. Poza tym porządku pilnują nierzadko stróże prawa w samochodach i o ile nie zwracają większej uwagi na drobne przekroczenie predkości o tyle wyprzedzanie i szarżowanie na linii ciągłej karzą okrutnie. Godzina 16,00 docieramy do Belgradu. Autostrada przechodzi w drogę ekspresową, a potem w .... cięzko znaleźć określenie, na mapie to autostrada, która wiedzie przez środek miasta, rzeczywistość bardziej przypomina naszą Trasę Łazienkowską. I znowu remonty mostu na Dunaju i korek. Da się przeżyć wyjeżdżamy z Belgradu o 17,00 i szybciutko podązamy juz austradą do Velikiej Plany i motelu Stari Hrast gdzie czeka na nas nocleg. http://www.motelstarihrast.com/sr/ Na miejscu jesteśmy o godz. 18,00. Nocleg jak na warunki serbskie jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Pokoje z łazienkami i działającą klimatyzacją. Obsługa motelu rozmawia w języku serbskim, niemieckim, ale można też porozumieć się po polsku. Za trzyosobowy pokój ze śniadaniem płacimy 40 euro. W restauracji obok motelu zjadamy kolację, wypijamy po piwie i udajemy się spać. Pierwsza część podróży zajęła nam 16 godz. Wstajemy nazajutrz o godz 6,00 (trochę zaspaliśmy) jemy śniadanie: bułka, jajeczko, ser, kawka i o 7,15 wyruszmy w dalszą drogę. Około 180 km do Niszu przejeżdzamy w mgnieniu oka (wypoczętym - tak nam się wydaje), tutaj autostrada odbija w lewo na Sofię, jedziemy nia jeszcze kilkadziesiąt kilometrów i koniec autocesty. Za autostrady w Serbii płacimy na bramkach, w sumie za ponad 400 km dróg szybkiego ruchu i autostrad zapłaciliśmy 15 euro.Teraz czeka nas kilkudziesięcio kilometrowy dojazd normalna krajową drogą z przepięknymi krajobrazami do przejścia granicznego z Bułgarią. Na granicy jesteśmy o godz. 10,00. Na przejściu znowu formalność, kilka minut i jesteśmy w Bułgarii. Zaraz za granicą kupujemy winietę (podobnie jak w Słowacji naklejaną na szybę) i tu radzę uwazać dla niektórych sprzedawców 10 lewa, czy też 10 euro nie stanowi róznicy. Trudno być obiektywnym i zachować spokój w takiej sytuacji. Ruszamy zdegustowani w dalszą drogę. pierwsza część trasy prowadzi normalną drogą, która około 30 km przed Sofią przechodzi w drogę ekspresową na której jest trochę ograniczeń prędkości i policji. do Sofii dojeżdżamy przed 10,00 i tutaj dylemat. Nawigacja prowadzi nas prze centrum miasta, a nie obwodnicą. Raz kozie śmierć jedziemy przez centrum.O dziwo pomimu remontów przejeżdżamy stolicę Bułgarii w pół godziny i wjeżdżamy na autostradę prowadzącą w kierunku morza. Pierwszą częśćokoło 200 km przejeżdżamy w niecałe 2 godz. bez wiekszego problemu. Dojeżdżamy do końca autostrady, widzimy rondo i tu kierujemy sie na miejscowość Stara Zagora. Teraz ... droga przez mękę pseudo droga, pseudo szybkiego ruchu, momentami przechodząca w normalną drogę krajową. Wąska, usiana radarami i patrolami policji (naliczyłem ich 12 na odcinku stu paru kilometrów) ale do przejechania w 2 godziny. Powoli zbliżamy się do końca podróży i ... miła niespodzianka. Znowu wjeżdżamy na auatostradę, która wiedzie aż do wybrzeża przechodząc przed samym Burgas w przyzwoitą drogę szybkiego ruchu. Na miejscu jesteśmy o 16,00 ale należy pamiętać, że musieliśmy przestawić zegarki o godz. do przodu, czyli mamy 17,00. Druga część podrózy zajęła nam 11 godz. wliczając w to oczywiście postoje. Teraz podsumowanie, cała podróż razem z noclegiem zajęła nam dwa dni z czego 29 godz. jazdy wliczając w to postoje. Sadzę, że przy dwóch kierowcach można by sie pokusić o przejechanie tej trasy w jedna dobę. Ja niestety nie mam zmiennika. Koszty: Słowacja - 5 euro Węgry - 7 euro Serbia - 15 euro Bułgaria - 5 euro razem - 32 euro za autostrady koszt paliwa: 82 litry ON (1750 km, 4,7 l/100km) to średnio 1,1 euro za litr, czyli 90 euro. Suma: 122 euro. Teraz parę uwag odnośnie powrotu. Wracaliśmy tą samą trasą z pewnymi modyfikacjami. Sofie objechaliśmy obwodnicą, czas taki sam jak i przez centrum, nadrobiliśmy tylko około 20 km. Tu UWAGA, obwodnica przypomina miejscami ser szwajcarski, pilnowany przez stado wsciekłych kotów. Uwazajcie na zawieszenie i policję. W drodze powrotnej nie jedźcie przez przejście graniczne Serbia/Węgry w Roszoku. Szkoda stać tam nieraz kilka godzin, powracające rodziny tureckie(samochodami na niemieckich, austriackich, itd.. blachach) skutecznie korkuja to przejście, a dociekliwi wegierscy pogranicznicy potrafia byc skrupulatni w stosunku do nich. Obok jest niewielkie, wręcz kameralne przejście w miejscowości Kelebia gdzie idzie praktycznie na bieżąco. Oczywiście odnosi sie to tylko do wakacji i weekendów, w normalny dzień mozecie spokojnie postawić na Roszok. Powrót tym razem bez noclegu zajął nam 29 godz. Spaliśmy tylko 4 godz. na parkingu. Pomimo nadrobienia prawie 50 km czas powrotu był zdecydowanie krótszy.

0
Average: 4.8 (4 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet