Góra urodziła mysz

Ostatnie (sprzed lat, znaczy się) przepychanki Airguns.pl vs. iweb, mmajstruk vs. wemar, zakończyły się salomonowym rozwiązaniem: wy odstosunkowujecie się od nas, my odstosunkowujemy się od was. Na Airguns.pl zapomniano co to iweb, wemar czy inne pefty, tam zapomniano o nas. Układ prosty i stabilny, przynajmniej przez kilka lat. Jakie więc było moje zdumienie, gdy na iwebie wemar pozwolił sobie na wywoływanie duchów z przeszłości. Zaraz, zaraz, zacząłem gorączkowo myśleć, czy ja coś ostatnio narozrabiałem? Niby owszem, ma człowiek coś tam na sumieniu, ale jakoś nijak się to do iwebu, pefty czy wemara nie ma. Więc o co, do diabła, chodzi?

W sumie to miałbym to - tak jak dotychczas - daleko gdzieś, gdyby nie nadmiar wolnego czasu. Nieczęsto się to zdarza, ale długi weekend spędzany w domu wepchnął mnie w otchłań dziesiątek stron dyskusji. Dawno, naprawdę dawno tak się nie ubawiłem.

Oto dowiedziałem się, że PFTA stała o krok od przepaści. Wykonano więc wielki krok naprzód, rozwiązując (bezprawnie) stare PFTA i zawiązując nowe OSPST PFTA. Dalej już było tylko śmieszniej. Otóż stare stowarzyszenie było rozwiązane, bo jego formuła prawna była niewystarczająca - ale nowe stowarzyszenie będzie dokładnie takie samo. No, tyle, że o tym zainteresowani dowiedzieli się dużo później, i to po wyciągnięcia tej informacji z gardła organizatorów "reformy" - była ona ewidentnie tajna/poufna. Do kompletu okazało się, że ktoś się poczuł poszkodowany czy ominięty, zaś ktoś inny z kolei nagle stał się niezwykle wrażliwy na punkcie demokratycznej woli ludu i litery prawa. Na koniec okazało się, że to nie PFTA czy jej „aktywiści” są winni opłakanemu stanowi tejże (nie)słynnej organizacji, tylko członkowie założyciele (bo sobie poszli i tylko się śmieją) no i ci, co w PFTA nie są (bo tak!). Komizmu dodaje temu tematowi fakt, że do dyskusji na temat przyszłości OSPST PFTA zaproszono w tym wątku wszystkich, by im potem powiedzieć, że jeśli nie są zawodnikami z wynikami lub członkami-założycielami, to ich zdanie nikogo nie interesuje. To, że o przyszłości PFTA dyskutuje się dopiero po jej założeniu, to nawet nie jest śmieszne: jest żałosne. Świadczy bowiem o tym, że likwidując stare i zakładając nowe nie miano zielonego pojęcia po co się to robi.

W sumie to nic nowego czy ciekawego, ot, przy okazji potwierdziło się kilka tez, które od lat stawiałem (np. sprawy księgowe, wodzostwo, brak miejsca na dyskusję czy krytykę, brak woli tworzenia). No, tylko wtedy to było czepiactwo i nieuctwo tego szkodnika mmajstruka, a teraz jest to troska o przyszłość i praworządność. Widać nie jest ważna prawda, tylko kto ją głosi... A, właśnie, skoro o tym mowa. Problem przedstawiony na wstępie pojawił się, gdy w całej dyskusji odezwały się dwie osoby znane ze swojej obecności na Airguns.pl. Oczywiście zostały potraktowane zgodnie ze wspomnianą zasadą: nie jest ważne co miały do powiedzenia, ważne, że „z czerwonego”. Co ciekawe, trzeciej osobie również zostało przypisane reprezentowanie mojej nieskromnej osoby i wszystkiego zła, które z tym jest związane. Cóż, ja tam jestem przyzwyczajony, że w ramach tematu PFTA nie dyskutuje się argumentami, lecz osobistymi wycieczkami, jednak poczułem się tak jakoś dziwnie. Może po paru latach odwykłem, a może to efekty uboczne wemarowego wywoływania „duchów z czerwonego”.

Wemar docenił moje starania, podkreślając fakt, że pod względem papierowym BiS miał wszystko tip-top. Dziękuję za uznanie. Pozwolę sobie na skromność: to żaden wyczyn! To raczej świadczy o byłym prezesie PFTA, gdy przez tyle lat tak intensywnie zakładał związek, a zapomniał o takim detalu jak porządek w papierach. W efekcie to dzięki wemarowi musiano "uciec do przodu" likwidując PFTA z jej burdelem, by założyć nowe z czystym kontem. Pozwolę sobie przypomnieć szanownemu adwersarzowi, że nieraz o burdelu w papierach przypominałem, a o co najmniej... hmm... podejrzanych... rozwiązaniach finansowych PFTA nie wspomnę.

Rozumiem, że tak mało liczebny twór jak BiS wzbudza politowanie dla reprezentanta 150-osobowej PFTA. Zrobiło mi się więc naprawdę przykro, gdy światło dzienne ujrzała najściślej skrywana tajemnica PFTA: liczebność członków. Otóż jest ich 69 (słownie: sześćdziesiąt dziewięć). Mam dość... swawolne skojarzenie z liczbą 69, ale w sumie to dobrze oddaje to rzeczywistość w PFTA, gdzie jeden robi dobrze drugiemu, kiedy ten drugi robił pierwszemu. Również mi przykro, ale przekracza zdolności percepcji byłego prezesa wyciągnięcie prostego wniosku z podanych liczb. Otóż oznacza to, że po 8 latach działalności PFTA liczy raptem 2 razy tylu członków, co tą organizację zakładało (33 członków-założycieli). Albo - jeśli wierzyć w tą oszałamiającą liczbę 150 osób - w przeciągu 4 lat PFTA zmniejszyła liczbę członków o więcej jak połowę. Doprawdy, oszałamiający wynik. Pobieżnie szacując, liczba zorganizowanych strzelców pneumatycznych wzrosła 20-krotnie: a więc PFTA pod dzielnym przywództwem wemara stabilnie się nie rozwija, a zwija. To ciężka praca, należy się za nią uznanie. Byle tak dalej, a długo nie będę czekał, by okazało się, że jedynym członkiem PFTA będzie sam przewodniczący. Czego mu serdecznie życzę na nowej... nie... starej drodze PFTA.

Zastanawiasz się pewnie, drogi Czytelniku, po co w ogóle tracę czas na tych nieudaczników. Tak, to paszkwil, popełniony z premedytacją i bez przyjemności. To takie delikatne (wierz mi: pierwotna wersja była bardziej brutalna) zwrócenie uwagi, jak fajnie i przyjemnie jest dokonywać projekcji. Ja rozumiem, że można podejrzewać mnie o całe zło tego świata, ja rozumiem, że można mnie nienawidzić. Ale jeśli przypisuje się komuś odpowiedzialność za mnie (czy byty, za które odpowiadam), to mam prawo być zniesmaczony. Jak bowiem określić kogoś, kto w odpowiedzi na pytanie jakiejś osoby odpowiada nie merytorycznie, ale wycieczkami osobistymi, i nie dotyczącymi tych osób, tylko mnie? To nie schizofrenia, to zwykłe popapranie mózgu. Przez ostatnie lata nauczyłem się jednak, że czyjeś problemy nie są moimi problemami. Szczególnie problemy psychiczne i intelektualne.
Skoro wemar z taką łatwością przypisuje Parolowi, Cypisowi czy radcomowi moje grzeszki, to mnie również łatwo jemu przypisać odpowiedzialność za PFTA. Tym bardziej, że o ile owi koledzy na Airguns.pl, BiS czy na mnie wpływu wielkiego nie mają, to jednak wemar na PFTA owszem, miał i ma wpływ zauważalny. Jeśli były przewodniczący widzi wszędzie ducha mmajstruka, to nie mam nic przeciwko, by wemara widzieć jako PFTA. Wbrew wszystkiemu, ja i tak będę bliżej prawdy...

Na szczęście od poniedziałku wraca normalny tryb pracy, czeka mnie wizyta w Centrum Szkolenia Sił Pokojowych ONZ w Kielcach, nie będę miał czasu na czytanie durnot, poświęcę go na dużo przyjemniejsze i pożyteczniejsze rzeczy.
Czego i Wam, drodzy Czytelnicy, życzę.

P.S. Kilka więcej słów wyjaśnienia umieszczam na Forum, gdzie też zapraszam chętnych do dyskusji:

http://www.forum.airguns.pl/viewtopic.php?f=2&t=3460

0
Average: 4.7 (3 votes)

Powered by Drupal - Design by artinet