Forumowe wojny i wojenki

Istotą dyskusji jest spór, różnica zdań. Jeżeli tej różnicy nie ma, rozmowa jest tylko poklepywaniem się po plecach, i nudzi się szybko.

Usiłowanie stworzenia forum, w którym wszelka różnica zdań jest zakazana, a jedyną obowiązującą wykładnią we wszystkich tematach jest zdanie naczalstwa to poroniony pomysł.

Przez niemal dwa lata starałem się doprowadzić do sytuacji, w której rzeczowa dyskusja o tematach trudnych była na IWEB-ie rzeczą dopuszczalną. Ekipa moderatorska, szerzej znana jako G3W, z dużymi oporami, ale oddawała kolejno pole za polem - nie byłem jedynym, dążącym do rozszerzenia zakresu wolności słowa.

Ale moderatorzy są od pilnowania porządku, a nie od czynnego włączania się w forumowe wojenki, w dodatku przy użyciu narzędzi, dostępnych tylko moderatorom. Bo moderator też człowiek, ma prawo do swojego zdania i do wyrażania go. Jednak wygrywanie w dyskusji przy użyciu przycisków jest mało honorowe. Jak zwykle sytuacja nie była wyłącznie czarno-biała, wina tam była po obu stronach rozłożona mniej więcej po równo.

Lalki...

Byliśmy wczoraj w teatrze. Ale nie w takim teatrze dla dorosłych ale dla dzieci. Występowały tam lalki. Dorośli byli również. Oni sterowali lalkami.

Balony...

Balony są różne. Duże i małe. Mądre i głupie. Różnego kształu.

Jak urządzić domową strzelnicę?

Patentów jest całe mnóstwo. Wszystko zależy od warunków lokalowych, odległości, jaką w posiadanym pomieszczeniu możemy uzyskać, wreszcie od sprzętu, który mamy do dyspozycji.

Wiele zależy od domowników - większość z nas mieszka z żoną, dziećmi, rodzicami etc. Luksusowa sytuacja występuje, gdy mieszkamy samotnie, lub domownicy są tolerancyjni dla naszego hobby. Ale w kawalerce przestrzeń jest z reguły nieduża, i dobrze, jak się wykroi pięć metrów dystansu do tarczy. Niby dość na postrzelanie z pistola na CO2, na tym dystansie można nawet do tarczy.

Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że we własnym mieszkaniu dysponuję "olimpijskim dystansem" - dziesięć metrów, i to liczone od końca lufy wiatrówki do powierzchni tarczy. Domowników oswoiłem, o czym zresztą w poprzednim wpisie już pisałem.

Lustro...

Świat w lustrze wygląda tak samo jak nasz świat. Wygląda tak samo tylko, że jest jego odbiciem.

Buty...

Każdy ma jakieś buty. Małe dzieci - malutkie i mięciutkie. Starsze dzieciaki mają większe na grubszej podeszwie. A dorośli mają buty dorosłe. Niektórzy mają nawet po kilka par butów w zależności od tego do czego potrzebują.

Przeprowadzka...

Koledzy też się zmartwili. Ale oni z innego podwodu. Myśleli że jadę do innego miasta. Niepotrzebnie. Przeprowadzałem się do bloku w którym mieszkali oni. No i teraz będziemy mieli bliżej do siebie. To fajnie. Choć dalej do podwórka. Lepiej jednak mieć bliżej do siebie niż do podwórka choćby i najfajniejszego.

Oswajanie potwora

Nasze hobby jest wciągające, i często chcemy się mu oddawać np w zaciszu domowych pieleszy. Kawalerom to dobrze - nikt im nad głową nie jojczy, że przeszkadza mu latający po mieszkaniu ołów i confetti sypiące się z dziurawionej tarczy...

Ale co mają robić hodowcy domowego potwora, czasem pieszczotliwie żoną zwanego? Najlepsza metoda, to go oswoić, i o tym będzie traktował ten wpis.

Mrowisko...

Jak chodzimy nad rzeczkę to po drodze mijamy zawsze takie wielkie mrowisko. Mijamy je bo idziemy nad rzeczkę i mijamy jest bo są tam czarne mrówki. Czarne mrówki nie są tak złe jak czerwone ale są złe i tak. Szczególnie jak się zezłoszczą.

Bąbelki

Jak to jest, że cierpiąc na wzdęcia i włączając telewizor od razu widać reklamę Rani*xxx*u. Cóż zrobić?
Po zażyciu nie przeszło. Kolej na experyment z udziałem rozumu, jak mawia mój kolega z CERNu. Pękaty balon i dużo piany w nim. Pełen piany wręcz. Hops do niego pokruszoną tabletkę.
I dacie wiarę? Piana znikła!!!

Balon pozostał pękaty.

 

Powered by Drupal - Design by artinet